Kasa w sporcie

10 października 2018, godz. 13:32, 71 wyświetleń  

A A A

Wszyscy lubimy sport. Są tacy, którzy śledzą go w telewizji i tacy, którzy uprawiają go na co dzień. Sponsorami klubów mogą być lokalni przedsiębiorcy, państwowe przedsiębiorstwa, zagraniczne koncerny, a nawet kanał na YouTubie.

Nie trzeba nikomu tłumaczyć rzeczy oczywistych, takich jak to, że bez pieniędzy sponsorów nie da się zbudować profesjonalnej drużyny. Sponsoring sportowy należy wyraźnie rozdzielić pomiędzy kluby i reprezentacje. W pierwszym przypadku w grę wchodzą głównie lokalni biznesmeni, znający doskonale miasto i struktury klubu. Możemy zaobserwować to na przykładzie Asseco Resovia Rzeszów, czy VIVE Targi Kielce to przykłady drużyn wspieranych przez lokalny biznes. Część przedsiębiorców rozumie korzyści płynące z takiego rozwiązania. Klub sportowy to kopalnia możliwości. Ciągle pojawiają się nowi zawodnicy, a wraz z nimi na trybunach zasiada rodzina i znajomi. Współpraca z klubem wiąże się z cyklicznymi wydarzeniami przyciągającymi uwagę władz miasta i dziennikarzy. Można również liczyć na szereg publikacji medialnych. Ludzie tworzący klub to stała, regularnie spotykająca się grupa, do której łatwo dotrzeć. Dzięki współpracy ze sportowcami firma buduje również swoją rozpoznawalność i identyfikuje się z wizerunkiem miasta, które sportowcy reprezentują. Dlatego w poszczególnych regionach można znaleźć przykłady dobrze funkcjonującego marketingu sportowego. Ważną rolę odgrywa tutaj sentyment do miasta i klubu. Wielu przedsiębiorców w młodości trenowało w danym klubie lub oglądało zmagania na trybunach. Właśnie sentyment skłonił założyciela kanału na YouTubie „Naukowy Bełkot” do wsparcia finansowego drużyny AZS UMCS Lublin , która w tym sezonie będzie występować pod nazwą "Naukowy Bełkot AZS UMCS Lublin". To pierwszy w Polsce przypadek wsparcia klubu sportowego przez Youtubera. Niestety nie wszyscy przedsiębiorcy dostrzegają walory współpracy z klubem sportowym, przez co dochodzi do takich sytuacji, gdzie sportowcy pokroju Anity Włodarczyk muszą trenować… pod mostem.
Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku reprezentacji. Tutaj do gry wchodzą największe firmy na rynku. Sponsorem reprezentacji Polski w piłce nożnej niedawno została… Coca-Cola. Wcześniej kadrę wspierała sieć sklepów Biedronka należąca do portugalskiego koncernu Jeronimo Martins. PZPN nie ma szczęścia lub woli do sięgania po krajowy kapitał na rzecz wparcia reprezentacji. Większość naszych sportowców występuje już w strojach przygotowywanych przez firmę 4F, która od wielu lat przygotowuje dla naszej kadry kolekcje olimpijskie. Natomiast sponsorami najwyższych klas rozgrywkowych i reprezentacji w innych dyscyplinach są na przykład PGE, PGNiG, Plus, Polsat, CCC, Orlen, Lotos, Tauron i Energa. Ostatnio mogliśmy podziwiać efekty kompleksowego i solidnego wsparcia sportu. Lekkoatletyczne Mistrzostwa Europy w Berlinie to kolejna impreza, podczas której polska reprezentacja zachwyciła międzynarodową publiczność. Od czasu sukcesu na MŚ w Berlinie w 2009 roku kadra lekkoatletyczna wspierana jest przez PKN Orlen. Co ważne, firma ta wspiera również programy kształcenia młodzieży tak aby znaleźć następców obecnych mistrzów. Zupełnie odwrotną sytuację mogliśmy oglądać w przypadku biegów narciarskich, gdzie swoje pieniądze postanowił ulokować Raiffeisen Polbank. Niestety, firma nie zainwestowała kompleksowo w całe narciarstwo klasyczne, ani nawet w kadrę biegów. Bank został głównym sponsorem Justyny Kowalczyk. Efekty znamy.

Sport to zdrowie i radość dla wielu tysięcy Polaków. Jest również okazją do różnorodnej reklamy na skalę lokalną, krajową i międzynarodową. Miejmy nadzieję, że każdy kto zdecyduje się w Polsce na zawodowe uprawianie sportu uzyska godne warunki do treningu.